Dziś wzięłam się za kolejną książkę z mojej listy. A mianowicie za „Życie Pi” Yanna Martela. Jestem już po trzykrotnym obejrzeniu jej adaptacji w reżyserii Anga Lee, która urosła do rangi kinowego megahitu. Niesamowicie wzruszająca i niewyobrażalna historia, opowiadająca o szesnastoletnim Pi, który jako jedyny przeżywa katastrofę statku, płynącego do Kanady. Jego towarzyszami niedoli i głodu, na małej szalupie ratunkowej stają się zwierzęta: orangutan, zebra, hiena i tygrys…
Ten post ma jeden komentarz
Pingback: „Życie Pi” Yann Martel – Książkarokociara