Drezno, co warto zobaczyć

Tym razem droga poprowadziła Nas do Drezna, pięknego miasta nad Łabą, które podczas II Wojny Światowej zostało doszczętnie zniszczone. Potem odbudowane, a architekci inspirowali się Wersalem. Ciekawe? To zacznijmy po kolei.

Saksońska Szwajcaria

Coś niebywałego tak blisko granicy. Prawie jak skalne miasto w Czechach. Droga do tego urokliwego obiektu nie zajęła nam długo, ok. 3 godziny samochodem. Po dotarciu na miejsce zaparkowałyśmy na środkowym parkingu. (Pierwszy był centralnie przy skręcie z głównej drogi, dość odległy, natomiast najbliższy- tylko dla niepełnosprawnych) Koszt parkingu to 7 Euro. 

Wszystko jest oznaczone, każdy szlak i taras widokowy. W drodze na most znajduje się restauracja i budka z kołaczami- są pyszne. Aby wejść na szlaki powinniście mieć wygodne buty bo korzenie drzew nie ułatwiają drogi. Most Bastei oferuje wiele punktów widokowych, platform na skałach czy pomników przy których można odpocząć po długim marszu. Jeśli nie macie kondycji lub boicie się wysokości, to nie powinniście tam trafić. Z wielu punktów widokowych rozciąga się widok na rzekę i pobliskie miasteczko. Potrzebne też będą szaliki i czapki bo w wyższych partiach wieje.  

Nasza główna atrakcją czyli Most Bastei ma 77 m długości i wisi na 110 m n.p.m. Pięknie komponuje się w skały. Most nazwę zawdzięcza masywnej skale przy konstrukcji, która przypomina basztę.

Drezdeński wersal

Po dojeździe, kilku kółkach wokół parkingu i zameldowaniu się w hotelu (MEININGER Hotel Dresden Zentrum) naprzeciwko Banhof(dworca), ruszyłyśmy w poszukiwaniu obiadu. Od dworca ciągnie się długa aleja galerii handlowych, sklepów i restauracji, które pięknie prowadzą ludzi do starych zabytków. Polecam świeży makaron z Vapiano- szybko, świeżo i przepysznie. Dalej idąc aleją sklepów dotarłyśmy aż do Pałacu Zwingera, którego ogrody wewnętrzne niestety są w remoncie. Izi uznała, że obiekt przypomina trochę Luwr (ale bez szklanej piramidy). Niegdyś pałac przylegał do murów miejskich i był oblany fosą. Jej pozostałość to zbiornik wodny nazywany Zwingegraben, przez który przerzucono most wiodący do Bramy koronnej. Po zburzeniu miejskich umocnień wolny teren zagospodarowano w formie parku. Przy każdej pełnej godzinie na jednej z wieżyczek dzwonią dzwony. Architektura jest przepiękna, oszałamiająca a pozłacane elementy błyszczą w słońcu. 

Tuż obok, znajduje się Opera Sempera, która zrobiła na mnie największe wrażenie. Mimo, że zobaczyłyśmy ją tylko z zewnątrz, to i tak wow. Można oczywiście zobaczyć ją też wewnątrz, ale bilety na zwiedzanie są dość drogie. Tuż przed nią rozpościera się plac teatralny na którym stoi pomnik Króla Jana Wettyna. Teraz odbijamy lekko w prawo i wędrujemy do Kościoła świętej Maryi Panny. Mamy do czynienia z kościołem zbudowanym na planie centralnym, reprezentującym styl barokowy. Budowlę wzniesiono z piaskowca saksońskiego. Architekci, którzy zajmowali się odbudową wkomponowali w nową bryłę pozostałości starego kościoła (są ciemniejsze od nowszych fragmentów). 

Orszak królów

Motto po lewej stronie malowidła – „Linii książęcej postaci bieg, co aż naszych czasów trwa, w mrocznej przeszłości rozpoczął się, w naszego ludu legendach.” (tłumaczenie własne; niem. „Ein Fürstenstamm, dess Heldenlauf reicht bis zu unsern Tagen. In grauer Vorzeit ging er auf mit unsres Volkes Sagen.“) – jest wstępem do przedstawienia postaci historycznych, z których część była sobie współczesna, a inne dzieliły od siebie nawet setki lat. Pochód otwiera orszak, czyli przewijające się przez całą długość malowidła postaci towarzyszące rządzącym na przestrzeni około 800 lat 35 saksońskim margrabiom, książętom, elektorom i królom, którzy zostali podpisani z imienia, przydomka oraz okresu panowania. 

Gdy zaczęło się robić już chłodniej zahaczyłyśmy jeszcze o Tarasy Brühla, czyli spacerowałyśmy po pięknej promenadzie przy Łabie. Niegdyś w tym miejscu wznosił się pałac wszechwładnego ministra Augusta III – Henryka Brühla. Człowiek ten, znany z licznych malwersacji finansowych i znienawidzony przez polską szlachtę, zarządzał saskim skarbcem, a teren na którym wyznaczono tarasy otrzymał w nagrodę za wprowadzenie podatku od przyrostu majątku.

W stronę tarasów skierowane są fasady wspaniałych gmachów Starego Miasta. 

 

Coś nieoczywistego - Kunsthofpassage

Następnego dnia zrealizowaliśmy drugą część planu zwiedzania. Zaczęłyśmy od przejścia na drugą stronę Łaby, mostem Augusta. Wtedy zobaczyłyśmy typową mieszkalną część Drezna, gdzie niektóre uliczki były całe w graffiti. Idąc jedną z nich odnalazłyśmy ukrytą galerie na świeżym powietrzu. Kunsthofpassage w Dreźnie tworzy pięć połączonych ze sobą podwórek starych kamienic. Każde zaprojektował inny artysta, każde ma inny styl i charakter. Najsłynniejsze podwórko to „Hof der Elemente” – stworzyła je trójka artystów – Anette Paul, Christoph Rossner i André Tempel. Na pomalowanej na niebiesko elewacji domu umieścili system metalowych rur i lejków, które stworzyły instrument muzyczny. Podobno podczas deszczu instrument gra. Przy braku opadów, co pół godziny automatycznie powinna być puszczana woda. Niestety, nie usłyszeliśmy jak gra.

Mleczarnia Phufund 

Dalej chciałyśmy zobaczyć Mleczarnię, która znajduje się na w Księdze rekordów Guinessa, jako najpiękniejsza na świecie. Niestety planując zwiedzanie- zapomnieliśmy, że w niedzielę będzie ona zamknięta.  Czemu warto ją zobaczyć? Pochodząca z 1880 roku manufaktura wyrobów mleczarskich to miejsce, gdzie przenosisz się w czasie. Zabytkowe wnętrze obiektu robi niesamowite wrażenie. Zarówno ściany, jak sufit i podłogi są wyłożone barwnymi kaflami pokrytymi zdobieniami i wzorami.

Grösen Garten

To ostatni punkt naszego zwiedzania. Piękne miejsce do spacerowania. Białe ławeczki, pałacyk i rabaty kwiatowe. Latem lub późną wiosną musi być tu pięknie. W samym centrum ogrodu znajduje się piękny pałac, otoczony rozległym trawnikiem, gdzie można poleżeć i nacieszyć się słońcem. W skład ogrodu wchodzi też małe zoo, ale nie było go w naszym planie. Spod ogrodu można bardzo łatwo dostać się z powrotem na deptak i dworzec- wystarczy wsiąść w tramwaj i wysiąść na stacji Hauptbanhof Nord (chyba, nie daję głowy uciąć, bo niemiecki miałam na ostatnio rok temu)

Dodaj komentarz