„Pewnego razu w Wenecji” Magda Knedler

To jest jedna z tych książek, która pochłania czytelnika, a nie na odwrót.

Nasza Polska autorka z Wrocławia, Magda Knedler, ponownie zachwyca nas najnowszą książką. Lekkim i refleksyjnym romansem, który wyrwie was z zastoju czytelniczego bądź, umili weekend w ogrodzie.

Opowieść zaczynamy z Jankiem, głównym bohaterem, który kończy studia i ma mętlik w głowie odnośnie przyszłości. Szczerze, naprawdę polubiłam tego młodego studenta, nawet w pewnym sensie utożsamiłam się z nim, bo również nie wiem, co mogę robić w przyszłości. Po za tym, sposób, w jaki autorka opisuje jego odczucia, myśli i rozterki, sprawia, że wydaje się to wszystko bardzo prawdziwe.

Drugą narratorką jest Wiola, jego sąsiadka, która również zmaga się z problemami, lecz w porównaniu do Janka, nie z przyszłością, ale z demonami przeszłości. Prześladują ją każdego dnia, dlatego też, gdy młodszy od niej sąsiad proponuje wyjazd do Wenecji, Wiola widzi w tym okazję na zmianę życia na lepsze. Jednocześnie stawia kolejny krok w odkryciu sensu życia.

Losy tej dwójki, w dość nieoczywisty sposób się połączą, być może zainicjowane romantycznym uczuciem? A może nie? Czytelnik może dowiedzieć się z ich relacji wielu wartościowych rzeczy. Na przykład o tym, czym jest miłość i jakie są jej rodzaje. Nie zawsze musi być ona romantyczna i namiętna, może mieć też formę przyjaźni, motywować nas do działania i inspirować, a nawet pozwala odkryć drzemiące w nas marzenia.

Książka bardzo mi się podobała, wręcz w końcu mogłam się wyluzować i nie wyobrażałam sobie, żadnych chorych teorii spiskowych, tak jak to robię przy czytaniu thrillerów. Luźna i przyjemna opowieść, idealna na weekend. Mimo, że nie ma tam jakiejś szybkiej akcji, takiej jak morderstwo czy porwanie, to jednak czytając, nawet nie poczułam, kiedy przewracałam strony. Chciałam więcej i więcej. Cała historia jest tak realistyczna, że w którymś momencie poczułam się jakbym to ja stała z Jankiem w Wenecji.

Dodatkowo urzekł mnie motyw muzyki zawarty w całej tej historii i jej rola. Przez to, że skończyłam szkołę muzyczną, każde dobre odwołanie się do tego tematu, dodaje książce plus 5 punktów w ocenie. Tutaj ewidentnie poznajemy rolę, jaką muzyka odgrywa w życiu człowieka. Nie tylko ona, ale wszelako pojęta kultura, teatr, opera i koncerty. Czyli coś, bez czego niektórzy ludzie, włącznie ze mną, nie mogliby żyć.

Pokochałam tą historie całym sercem, pozostawiła mnie całą w emocjach. Jednocześnie zadowoloną i smutną. Pewien fragment opowieści i jej morału, pozostało we mnie, przez co do teraz nie mogę się otrząsnąć.

Dodaj komentarz