Dziś przychodzę do was z recenzją poleconej przez przyjaciółkę książki, jak widać na załączonym obrazku jest to „Siedmiu mężów Evelyn Hugo” Taylor Jenkins Reid z wydawnictwa Czwarta strona.
Niesamowita, fascynująca historia o miłości i cenie sławy, którą pokochały Amerykanki, ale też wszystkie kobiety, które trzymały w rękach to dzieło. Czy jakbym powiedziała, że warto przeczytać to, tak po prostu, to uwierzylibyście mi na słowo? I tak trochę was zachęcę.
„Wszyscy umieramy, skarbie. Ty też umierasz. Ja umieram, ten facet umiera.”
„Co jest najokrutniejszą krzywdą, jaką można wyrządzić osobie, którą się kocha? Dać jej tylko tyle, by trwała przy tobie, kiedy dzieje się tyle złego.”
I mój ulubiony:
„ Nie wiesz, jak szybko biegłaś, jak ciężko pracowałaś, jaka jesteś zmęczona, dopóki ktoś nie stanie za tobą i nie powie „W porządku, możesz upaść. Złapię cię”
Więc upadłam.
A Harry mnie złapał.”
Muszę przyznać, że nie tego się spodziewałam. To nie była zwykła opowiastka czy biografia o siedmiu jej mężach. W zasadzie to w pewnym sensie można uznać za przykrywkę jej prawdziwej miłości, której nie mogę zdradzić- nie spoleruję.
Bohaterka jest silną i pewną siebie kobietą o wielu atutach, największym była jej uroda. Z tego powodu była dostrzegana na mieście, pewnie, dlatego też udało jej się wkręcić w branże aktorską. Jest przedstawiona dość kontrowersyjnie, można ją podziwiać, za to, że potrafiła się poświecić i ranić innych, aby jej najbliżsi nie ucierpieli. Natomiast z drugiej strony popełniła wiele błędów, których nie żałowała. Nie miała wyrzutów sumienia. Była twarda, mimo to pragnęła być kochana, jak każdy.
Książka sama w sobie jest dziełem. Jedna z najlepszych książek przeczytanych w tym roku. Piękne cytaty, chwile napięcia, dramaty, sceny, w których chciało mi się śmiać i, w których otwierałam usta ze zdziwienia. Fabuła jest doskonała, bo dopiero na końcu poznajemy odpowiedź na pytanie Monique: Dlaczego ja?
Pod kątem merytorycznym nie mam żadnych zastrzeżeń. Czytało mi się to świetnie, nie potrafiłam przestać. Zatracałam się na stronach, w słowach. Tak na koniec.
„ Cała kultura jest teraz powierzchowna. To coś nowego”.