Spojler: przeżyłam pierwszy rok studiów

Dawno nie publikowałam na blogu, bo… no cóż – STUDIA pochłonęły większość mojego życia.

Za mną pierwszy rok studiów we Wrocławiu. Gdyby ktoś powiedział mi kilka lat temu, że skończę na uczelni technicznej, pewnie bym go wyśmiała. A jednak – witaj, Polibudo!

Maturę zdałam. Nie tak dobrze, jak sobie wymarzyłam, ale najwyraźniej znowu nie wpasowałam się w schemat. I chyba wyszło mi to na dobre.

Ze strachu, że nie dostanę się na Publikowanie cyfrowe i sieciowe, złożyłam dokumenty również na Zarządzanie. Ostatecznie dostałam się na oba kierunki. Dlaczego więc wybrałam ten drugi? To proste – chyba po prostu nie lubię, kiedy jest zbyt łatwo. Po przejrzeniu sylabusa uznałam, że przedmioty na Zarządzaniu będą dla mnie bardziej praktyczne i przydatne. Chociaż… Publikowanie cyfrowe i sieciowe nadal siedzi mi gdzieś z tyłu głowy.

Ten rok był prawdziwą mieszanką emocji – stresu, wzlotów, upadków, śmiechu i momentów zwątpienia.

Zamieszkałam sama w 22-metrowej kawalerce, która skradła moje serce żółtymi dodatkami i świetną lokalizacją – blisko rynku i uczelni. Tramwaje jeździły niemal całą dobę, było jedno okno i zdecydowanie za mało miejsca, ale… było moje.

To ja ustalałam zasady. Ja robiłam zakupy. Ja sprzątałam przy ulubionej playliście. To wszystko miało swoje plusy i minusy.

Bo były też wieczory, kiedy po uczelni albo po pracy wracałam do pustego mieszkania i zwyczajnie czułam się samotna. Czasami brakowało kogoś, do kogo można się przytulić albo po prostu pogadać po ciężkim dniu. Dlatego z tego miejsca chciałabym serdecznie podziękować i jednocześnie współczuć moim przyjaciołom, którzy regularnie odsłuchują moje kilkuminutowe głosówki.

A same studia?

Naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyły. Bardzo szybko znaleźliśmy wspólny język i stworzyliśmy ekipę, którą uwielbiam całym sercem. Wspólna nauka okazała się o wiele fajniejsza, niż mogłabym przypuszczać.

Czy nadal jestem kujonem? Cóż… chyba trochę tak. Po prostu lubię się uczyć.

Największym zaskoczeniem było jednak to, że przedmioty ścisłe zaczęły mi naprawdę dobrze wychodzić. Matematykę zdałam na 3, rachunkowość na 4, bazy danych na 5, statystykę opisową również na 5.

Czyżbym jednak coś wiedziała?

Jakby samych studiów było mało, w weekendy pracuję. A ponieważ nie potrafię usiedzieć w miejscu, zostałam również koordynatorem działu mediów w kole naukowym. No i jeszcze gdzieś pomiędzy tym wszystkim trzeba znaleźć czas na siłownię.

Krótko mówiąc – nie narzekam na nudę.

Oczywiście nie zabrakło też koncertów, imprez, spotkań i spontanicznych wyjazdów. To właśnie one pozwalały złapać oddech między kolejnymi kolokwiami i projektami.

A teraz?

Nowe mieszkanie. Praktyki. Praca. Siłownia. Wakacje.

I chyba powoli wracam też tutaj.

Mam nadzieję, że tym razem na dłużej.

Dodaj komentarz