„To wszystko zmienia, jeśli człowiek wie, że ktoś się o niego troszczy.”
Nic dodać, nic ująć. Można byłoby zakończyć recenzję już na tym cytacie, ale ta książka ma do zaoferowania znacznie więcej niż tylko kilka refleksyjnych zdań.
Lazurowe Wybrzeże, malownicze Antibes – mekka milionerów, artystów i szemranych typów. Nigdy tam nie byłam, ale po opisach i materiałach zamieszczonych w książce właśnie dopisałam to miejsce do swojej listy „do odwiedzenia”.
Najnowsza powieść Guillaume’a Musso zdecydowanie różni się od jego wcześniejszych książek. Utrzymana jest w klimacie lat dwudziestych, z wyraźnie wyczuwalnym vibem Agathy Christie. Historyczne odniesienia, sposób życia bohaterów, kultura tamtych czasów oraz psychiczne konsekwencje wojny tworzą niezwykle wiarygodny świat, w którym łatwo się zanurzyć.
Jeśli chodzi o bohaterów, to od razu polubiłam duet Charlie iJoseph. Z jednej strony starszy inspektor, naznaczony traumą wojenną, z drugiej młody policjant, wyrwany ze środowiska przestępczego, obdarzony świetnym instynktem. Przyznam, że z przyjemnością przeczytałabym kolejne historie z ich udziałem. Mogliby spokojnie założyć własną agencję detektywistyczną.
A plot twist? Naprawdę dobry. Nie wiem, czy nazwałabym go idealnym, przebiegłym czy wręcz zwodniczym. Mniej więcej w połowie książki zaczęłam podejrzewać, kto pociąga za wszystkie sznurki. Z drugiej strony mam już za sobą wiele książek Musso i sporo thrillerów, więc mój mózg automatycznie szuka najbardziej nieoczywistych, a czasem wręcz najbardziej szalonych rozwiązań.
Narracja – jak zawsze u Musso – stoi na bardzo wysokim poziomie. Zabrakło mi jedynie cytatów otwierających rozdziały lub większe części książki, które pojawiały się w jego wcześniejszych powieściach. Za to ogromny plus należą się za mapy, plany willi oraz fotografie stylizowane na wycinki z gazet. Takie dodatki świetnie budują klimat i sprawiają, że jeszcze łatwiej wyobrazić sobie miejsca oraz przebieg wydarzeń.
Jeśli miałabym wskazać jakiś minus, to byłoby nim tempo początku książki. Pierwsze rozdziały rozwijają się dość powoli – to typowy slow burn. Z jednej strony może to zniechęcić osoby, które od pierwszych stron oczekują dynamicznej akcji. Z drugiej jednak jest to świadomy zabieg autora. Musso poświęca ten czas na zbudowanie świata, przedstawienie bohaterów i osadzenie czytelnika w realiach powojennego Antibes. Dzięki temu, gdy akcja nabiera tempa, wszystko wydaje się spójne i ma swoje uzasadnienie. Dla jednych będzie to wada, dla innych jeden z największych atutów tej powieści.
To kolejna książka Musso, która udowadnia, że autor potrafi nie tylko zaskakiwać fabułą, ale również stworzyć atmosferę, z której naprawdę trudno się wyrwać.