W czwartek miałam przyjemność być na spektaklu w reżyserii Krystyny Jandy pt “My Way”. Niesamowita aktorka stanęła na scenie w pięknej czarnej, cekinowej sukni i prowadziła monolog sceniczny o swoim życiu. Dowiedziałam się wielu niezwykle interesujących rzeczy o ponadczasowej ikonie. Krystyna Janda potrafiła Nas rozbawić i w kolejnym zdaniu wzruszyć. Opowiedziała o początkach swojej kariery, o budowie teatru Polonia, o filmach i współpracy z Andrzejem Wajdą. Usłyszałam tyle zabawnych anegdot z Jej życia, tyle wspomnień, o aktorach z którymi występowała. Spektakl zakończyła swoim popisem wokalnym, po którym przeszły mnie ciarki. Wróciłam do domu natchniona, jak zawsze po spektaklach Krystyny Jandy. Natomiast dziś, w piątek 15 listopada, obejrzałam spektakl “Lily” również w reżyserii Krystyny Jandy. Historia zagubionego trupa, morderstwa, a w tle wygadany personel pomocniczy. Co mam powiedzieć, wrażenia nie z tej ziemi. Można było się pośmiać, plus historia bardzo szybko wciągała w swój nieprzewidywalny bieg. W roli detektywa Krzysztof Stelmaszyk, oczywiście dobrze prze mnie znany (“Po prostu przyjaźń”, “Serce nie sługa”, “Narzeczony na Niby” czy “Listy do M 2”). A w roli księgowego Mateusz Damięcki, którego również nie trzeba nikomu przedstawiać. Podsumowując spektakl rozbrajający. Okazało się też, że to setny spektakl ekipy “Och-Teatru” w Gorzowskim Teatrze im. Juliusza Osterwy.
Koniec intensywnego tygodnia można uznać, za udany!