„Medea z Wyspy Błogosławionych” Magda Knedler

Niestety wiedziałam, co się stanie, kto wróci i jak skończy się trylogia Medei, ponieważ czekając na trzecią, ostatnią część książki, przeczytałam mit o Medei i zaspojlerowałam sobie końcówkę jej historii. Szczęśliwe zakończenie? Oczywiście, że tak. Ta młoda kobieta zasługiwała na happy end.

Zacznijmy może od tego, że Medea naprawdę dobrze sobie radziło z szyciem i z dziećmi, miewała kryzysy, ale zawsze dawała radę. To pokazuje, że każdy człowiek przeżywa wzloty i upadki. Każdy czasem zwinie się w kłębek na podłodze, płacząc. Nie małym problemem stała się zniszczona psychika Thomasa, który nie potrafił sobie poradzić z samym sobą i z traumą. Medea chciała mu pomóc, byłą przy nim. Co pokazuje piękną relację między przyrodnią matką i synem Adama. Silna więź, przyjaźń, która potrafi przetrwać wszystko.

Tak jak się domyślałam, odnalazł się Horst Achilles, który po dziwacznych przygodach założył ośrodek dla chorych psychicznie. Gdzie? Na wyspie błogosławionych, która jest tą samą wyspą, co wyspa wisielców. Piękna klamra kompozycyjna, zaczynamy historię Medei na tej wyspie i na niej również kończymy.

„Jesteśmy właśnie takimi laleczkami w rękach tych, którzy mają władzę.”

„Bo nikt nie mówił, że dobre życie musi być zawsze łatwe.”

Mitologiczny Achilles pojawia się w idealnym momencie, bo tuż przed śmiercią Adama. Jednak Medea nie od razu rzuca się lekarzowi w objęcia, bo przechodzi żałobę po ukochanym mężu. Miłość, która na początku była tylko umową, zamieniła się w prawdziwe uczucie, którego Medea potrzebowała. 

Mamy też motyw bliźniaków, dwóch chłopców, których Medea zmuszona byłą zostawić pod opieką Gretel. Straszne, niewyobrażalnie skrzywdzone dzieci, które musiały się nauczyć żyć na nowo, bez bólu, kar, odtrącenia i despotycznej rodziny. Medea stworzyła im kochający dom.

Jednym słowem książka była niesamowita. Idealne zakończenie trylogii o Medei Steinbart. Ciekawa, niebanalna kreacja bohaterów, aluzja literacka do mitologii i Medei. Intertekstualność jak na dłoni, więc przykład do rozprawki maturalnej wprost idealny. Czy przy pisaniu jakiś tekstów w szkole odwoływałam się do tej książki? Oczywiście.  Dodatkowo motyw matki i macierzyństwa, miłości, odkupienia win, fatum, przemiany bohaterki i jej rozwoju. Mogłabym tak wymieniać i wymieniać, ale najlepiej będzie jak sami przeczytacie i sami się przekonacie.

Dodaj komentarz