„Wyśnione szczęście” Kristin Hannah

Gdzie zaczyna się rzeczywistość, a kończy sen. Czy wierzymy w istnie magii? Kristin Hannah zachwyca czytelnika w swoim kolejnym dziele. Cała historia toczy się w okresie świąt Bożego Narodzenia. Tak wiem, idealny czas aby czytać książkę o tej tematyce, zaraz wakacje, prawda…?
Jak w każdej powieści tej autorki, gówna bohaterka od razu porwała mnie do swojego świata. Wraz z nią przeżywałam wszystkie tragedię i cieszyłam się jej szczęściem. Już na samym początku doznałam szoku, tyle się działo. Zazwyczaj pierwsze sto stron książek jest powolnym wkraczaniem do akcji, a tu od razu coś się działo, to wielki plus. Im dalej byłam, tym bardziej się nakręcałam, robiłam dziwne miny, mrużyłam oczy, śmiałam się do siebie lub krzyczałam w myślach na innych bohaterów. A pod koniec płakałam, tak byłam poruszona i załamana tym co się dzieje, zaskoczona nieprzewidywalnym zwrotem akcji.

Dodaj komentarz