„Grudniowy dom” Magda Knedler

„Właśnie o to chodzi w opowieściach. Sprawiają, że jeden człowiek ma wiele osobowości, wiele twarzy i wiele żyć.”

Jeden z wielu prawdziwych i pięknych cytatów, które można znaleźć w książce Magdy Knedler pt „Grudniowy dom”, która okazała się lepsza niż oczekiwałam. Szczerze po ostatniej lekturze tej autorki spodziewałam się lekkiej, ale refleksyjnej obyczajówki. A tu dostałam historię pełną tajemnic, duchów i wstrząsających momentów. Byłam bardzo zaskoczona, ale tak pozytywnie, bo książka na pewno znajdzie się w mojej piętnastce ulubionych powieści.

„Można być wielkim i małym jednocześnie. Można być bohaterem i tchórzem. To zależy, kto na ciebie patrzy”

Tym cytatem można idealnie opisać babcie głównej bohaterki, która po śmierci, opowiedziała wnuczce swoją historię. Jak? Tego nie powiem. Skryta, tajemnicza kobieta, która rzadko rozmawiała o sobie, milczała w sprawie partnera, mieszkała w małym poniemieckim domku przy lesie, unikała ludzi i godzinami wypatrywała czegoś za oknem. Tak myślała o niej Kamila, jednak im dłużej przebywała w magicznym grudniowym domku, tym lepiej rozumiała swoją babcie i zauważyła, że była to zupełnie obca dla niej osoba.

Teraz zwrócę uwagę na główną bohaterkę, Kamilę, którą babcia opisała tak: „ Zawsze udawałaś, że Cię nie boli. Myślę, że były dwa powody. Nie chciałaś pokazywać słabości, ale również nie lubiłaś robić problemu.”. Niby proste i błahe, ale dla mnie jak najbardziej prawdziwe. Kamila zawsze była silna, ZAWSZE. Ukazywała tylko jedną część siebie, hamując emocje i porzucone marzenia. Z tego powodu jestem w stanie utożsamić się z tą postacią. Brnęła do końca, chcąc odkryć tajemnicę zniknięcia swojego dziadka, wplątując to swojego przyjaciela. Może nie poznała całej prawdy, ale za to znalazła siebie i naprawdę poznała babcię.

Natomiast moim drugim ulubionym bohaterem był Tomek, jej najlepszy przyjaciel. Chociaż bardzo kibicowałam ich związkowi, to niestety książka skończyła się na tym, że ich relacja się nie zmieniła. Kandydat na partnera, według mnie idealny. Znał ją praktycznie na wylot, po za kilkoma przemilczanymi kwestiami, ale każdy człowiek ma tajemnice. Wspierał ją i po prostu był, gdy tego potrzebowała.

Sama książka po prostu perfekcyjnie wpasowała się w klimat końcówki listopada, kiedy to (u mnie) zaczął padać śnieg i temperatury spadły poniżej zera. Siedziałam otulona kocykiem z zimową herbatką, na moim zielonym fotelu i prawie zarywałam nocki. Książka naprawdę mnie wciągnęła i uratowała z zastoju, który mnie dopadł przez natłok nauki. Z pozoru historia jak każda inna, ale jednak lepsza niż wszystkie. Wyjątkowa i skłaniająca do refleksji. Akurat czegoś tak niesamowitego, potrzebowałam.  

Dodaj komentarz