„Chłopi”- film

Dziś przychodzę do was z filmem, który szybko zyskał, i rozgłos i popularność. Mowa tu o polskim kandydacie do Oscara, czyli o „Chłopach”.  To trzecia pełnometrażowa adaptacja powieści, za którą Władysław Reymont został ogłoszony laureatem Literackiej Nagrody Nobla.

Wiele się słyszy o tym filmie i szczerze mam mieszane uczucia. Nie jestem w stanie powiedzieć czy mi się podobał czy nie. Zazwyczaj komentuje to, co oglądam, ale w tym wypadku milczałam.

Zacznijmy może od tego, że sam sposób przedstawienia tej historii, był niesamowity. Było to coś nowego. Film animowany za pomocą obrazów ukazywał głębię całości. Prezentował dzieła sztuki znanych artystów np. „Babie lato” i „Bociany” J. Chełmońskiego. To dodawało temu wszystkiemu takiej ludowości. Widać było ruchy pędzla czy światłocienie, jakby zatrzymać w dowolnym momencie, to kadr z filmu mógłby tworzyć sam w sobie niesamowite arcydzieło malarskie.

Wiele osób mówiło mi też, że po obejrzeniu filmu muzyka ludowa tak siedziała im w głowie, że szukali podobnych playlist na Spotifay’u. I naprawdę muszę przyznać, że warstwa muzyczna filmu była świetna. Te dwugłosy, chórki czy wysokie specyficzne tony, akordeony, skrzypce… Można było zamknąć oczy i poczuć się jak w staropolskiej gospodzie.

Teraz przejdę do elementów, które nie przypadły mi do gustu. Jak już na początku wspomniałam, nie jestem w stanie określić, czy film mi się podobał czy nie. A to z tego powodu, że sama historia „Chłopów” mnie nie przekonała. Bohaterowie byli ciekawi, ale każdy z nich miał taki beznadziejny charakter, że po prostu w którymś momencie wstałabym i uderzyłabym ich w twarz, żeby się ogarnęli. Jagusia, czy ona była bez winy? Nie. Miała swoje za uszami, oczywiście jak każdy. Może zachowywała się tak ze względu na te przymusowe małżeństwo i uczucie, że tam nie pasuje. Ona chciała odlecieć z tej wsi, jak te ptaki, a wygnanie jej, mimo że w bardzo brutalny sposób, jej to umożliwiło. Sama bohaterka jest bardzo kontrowersyjna, ale nie czytając książki (i nie mam jej zamiaru nigdy czytać), wydaje mi się, że aktorka wcielająca się w rolę Jagny, bardzo dobrze się spisała.  W jej pięknych błękitnych oczach, widziałam prawdę i satysfakcję z tego, co robi.

Film świetnie ukazuje staropolską wieś, nie, jako ostoja spokoju, jak to pokazywał Kochanowski czy Rej, tylko jak wyglądało to w rzeczywistości. Plotki, kłótnie, bójki, ciężka praca czy okrutne kary. Ten znieść nie mogłam. Jak można było tak potraktować człowieka? Czy to nie podważa istoty człowieczeństwa?

Dodaj komentarz