„It ends with us” Colleen Hoover

„- Mam wrażenie, że każdy udaje kogoś, kim nie jest, a głęboko w środku wszyscy jesteśmy tak samo popieprzeni. Po prostu jedni ukrywają to lepiej niż inni.”

Na początku sierpnia było głośno o adaptacji książki Colleen Hoover „It ends with us”. Pewnie słyszeliście, widzieliście i wiecie, o co chodzi. Najpierw obejrzałam film. Nie byle, jaki, bo naprawdę dobry. Skąd wiem, bo każdy dobry film powinien poruszać widza, wywoływać w nim emocje, tak też było. PŁAKAŁAM. Trudny temat przemocy wobec kobiet, który wciąż jest obecny w naszej rzeczywistości. Ukazano prawdę, jak może wyglądać toksyczna relacja, i jak z początku piękne uczucie może zmienić się w chorobliwą zazdrość i ból.

Jednak zacznę od początku i skupię się na książce, którą przeczytałam po obejrzeniu filmu (zazwyczaj robię na odwrót, czytam potem oglądam). Zaznaczyć muszę, że książka mi się podobała. Język nie był współczesny czasem nawet potoczny, więc łatwo było zrozumieć, o co chodzi. Sam pomysł na fabułę jest dobrze wykorzystany, bo pokazuje, dwie kobiety z dwoma różnymi charakterami i dwoma równymi podejściami do życia. Lily i jej mama. Obie były bite, jedna nie chciała odejść od męża ze względu na córkę i miłość do Niego. Natomiast druga, właśnie m.in. dla córki od Niego odeszła.

Lily Bloom nasza główna bohaterka, z niebanalnym charakterem, szczera i twarda. W książce mamy motyw jej dzienników, to one pokazują nam jej przeszłość i opowiadają historię Jej i Atlasa. Słodkie wpisy pseudo pamiętnika pokazują, jakim była dzieckiem, jak bardzo kochała Atlasa i jak bardzo pragnęła prawdziwego szczęści i miłości.

Najlepsze, co znalazłam w tej książce, może wydawać się Wam śmieszne i nieznaczące, ale dla mnie to naprawdę coś. Motyw bajki z dzieciństwa „Gdzie jest Nemo?”, który przeplatał się przez całą książkę. A przede wszystkim te kluczowe słowa, które wypowiada Dorii

 „Wiesz, co się robi, jak życie dołuje? Mówi się trudno i płynie, płynie się dalej”

„PO PORSTU PŁYŃ DALEJ”

Tego zabrakło mi w filmie.

Drugi niesamowity motyw, to relacja między Lily a Allysą. Prawdziwa przyjaźń, której nie zniszczył przemoc owy brat Allysy. Czemu Allysa jest najlepsza? To proste:

„Jako jego siostra bardziej niż czegokolwiek innego pragnęłabym, żebyś zdołała mu wybaczyć. Ale jako twoja przyjaciółka muszę ci powiedzieć, że jeśli przyjmiesz go z powrotem, nigdy się do ciebie nie odezwę.”

Zostaje jeszcze nasz antagonista Ryle, który po traumie w dzieciństwie stał się tym, kim był. Da się go wytłumaczyć, moim zdaniem Nie. Nie miał prawa uderzyć Lily, ani zepchnąć jej ze schodów, ani ugryźć ani prawie zgwałcić. To, że ma problemy z agresją, to tylko i wyłącznie jego problem i jeśli sam nie uzna, że potrzebuje pomocy, to się nie zmieni. Tak jest w wielu przypadkach, że to przeszłość decyduje o przemocy, ale to od nas zależy gdzie ona się skończy. Powinna się skończyć jak najszybciej. Lily odeszła, z pomocą Atlasa i Allysy, dla swojej córki, dla siebie, aby w jej rodzinie już nigdy więcej do tego nie doszło, aby ból zakończył się na nich.

Dodaj komentarz