„Ten wybór pomógł mi zrozumieć, że czasem najtrudniejsze decyzje mogą przynieść to, co najlepsze.”
Druga cześć historii Lily Bloom, kobiety która spełniła swoje marzenie o prowadzeniu kwiaciarni i jednocześnie przeżyła toksyczną relację z agresywnym mężczyzną.
Każdy zasługuje na szczęśliwe zakończenie prawda? Autorka nie miała w planach kontynuowania historii Lily i Atlasa. Czytelnicy byli innego zdania. To dzięki ich prośba ta książka istnieje. Cieszy mnie to, bo mimo że otwarte zakończenie pozostawia w odbiorcy znaczący ślad, bo nie pozwala o sobie zapomnieć, to napisanie ich dalszej historii jest ukazaniem prawdziwego życia. Bywa ono trudne, bolesne i doprowadza nas na skraj wytrzymałości, to te okropne chwile miną, znowu wstanie słońce. Życie jest sinusoida, więc żeby było dobrze musi być źle, bo bez trudnych doświadczeń czy momentu całkowitego mroku nie doceniamy szczęścia, którego doświadczamy każdego dnia.
Książka mi się podoba. Była inna, niż pierwsza część, ale to dobrze, bo mogliśmy dowiedzieć się więcej o Atlasie i jego życiu. Dwojaka narracja ubarwia tylko powieść, nie tylko pod kątem fabularnym ale też kompozycyjnym.
Motyw dzienników Lily został, co jest naprawdę niesamowite, bo wciąż na nowo wracaliśmy do przeszłości bohaterów. Nawet Atlas zaczął pisać listy, które adresował do Lily, w ramach rewanżu za możliwość przeczytania jej dzienników. Poznajemy emocje jakie odczuwał Atlas. Historię ich poznania i miłości z jego perspektywy. To naprawdę duży atut tej książki.
W gruncie rzeczy jest to książka, która pokazuje, że każdy zasługuje na szczęśliwe zakończenie i, że jeśli w nie uwierzymy, to stanie się ono możliwe.
“Żyjemy tylko przez określony czas, więc musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, żeby jak najlepiej wykorzystać dane nam lata. Nie powinniśmy ich marnować na czekanie na coś, co wydarzy się w odległej przyszłości albo nie wydarzy się w ogóle.”