Czas świąt często skłania ludzi do refleksji.
Podczas targów książki na początku grudnia, na jednym ze stoisk ujrzałam książkę, która zauroczyła mnie swoją okładką. Wydawnictwo Agora dla dzieci. Uznałam, że tylko sobie ją przejrzę. Jednak jak się okazało, książka była autorstwa mojej ulubionej autorki z dzieciństwa i lat nastoletnich- Barbary Kosmowskiej. Zanim się obejrzałam łezka w oku się pojawiła a ja stałam przy kasie płacąc za cudeńko pt „Latawiec”. To był impuls.
Książka opowiada historię Mieszka, który ma najlepszą przyjaciółkę Tosię, najfajniejszą mamę i chce zostać pilotem. Niby historia dla dzieci, o małym chłopcu, co niby świata za bardzo nie rozumie. Tak może się tylko wydawać, ale jeśli ktoś zna twórczość Barbary Kosmowskiej to wie, że jej książki to potajemni wyciskacze łez, to historie, które dotykają naszej duszy i serca. Z tą nie było inaczej.
Mieszko rozumiał świat na swój dziecięcy sposób. Próbował wytłumaczyć sobie, dlaczego tata tak często wyjeżdża, czemu mama jest smutna i dlaczego „coś siedzi jej na wątrobie”.
„Powiedział jej ostatnio o tym smutku, który zamieszkuje w jego domu. Teraz, jak tata wyjeżdża na długo, to smutek jakby go zastępuje. Wszędzie go pełno. Nie bałagani jak Mieszko, nie chrapie jak tata, nie ma o nic pretensji, ale wciąż krąży nad głowami, choć go nie widać. -Może tylko w oczach mamy – dodał.”
Jak wiele może zrozumieć dziecko? Mam wrażenie, że coraz częściej dorośli zapominają, że oni też byli dziećmi i też rozumieli więcej niż ich rodzicom się wydawało.
Autorka pokazuje nam jak dziecko przechodzi przez smutek, jak ono reaguje na to, co dzieje się w domu. Gdy tata wyjeżdża, mama wypłakuje się cioci. Jak odnalezienie bezpiecznej przystani, staje się kluczowe dla odzyskania równowagi.
„Pomyślał, że dobrze mieć sto domów. Ważne, aby choć w jednym z nich czuć się jak u siebie.”
Czy się popłakałam, gdy Tośka zaczęła dodatkowo wspominać o dziadku? Czy płakałam jak Mieszko próbował sobie tyle rzeczy wyjaśnić? Tak i jeszcze raz tak.
Muszę wspomnieć, o ilustracjach bo są naprawdę niesamowite. Bardzo urocze a zarazem dojrzałe i przyciągające uwagę. Wraz z słowem pisany, tworzą spójną całość.
Ta historia bolała inaczej. Coś w środku krzyczało, te małe wewnętrzne dziecko we mnie chciało się przytulić.