„Motyw nieznany”

Nagle wszyscy odwrócili się w prawo, nawet ci, którzy siedzieli po lewej stronie autobusu starali się coś zobaczyć, wychylając się z foteli. Przez drugi deszczu na szybach prawie nic nie było widać. Zaledwie 10 minut temu ulewa minęła, przejechaliśmy przez cyklon, który pojawił się znienacka. Autobus jechał wówczas wolniej, bo kierowca ledwo widział przez przednią szybę. Włączył wycieraczki. Pasażerowie siedzący na samym początku mogli teraz zobaczyć wszytko przez tą wielką szybę. Migały światła, czerwone, niebieskie i białe. Odwróciłam się w ich kierunku. Na bocznym pasie stały dwie policje, dwie kartki pogotowia i straż pożarna. Coś działo się w lesie za barierkami odgradzającymi drogę szybkiego ruchu.

***

Kilka chwil wystarczyłoby gniew wszystko zniszczył.

Młoda dziewczyna wyrzuciła wszystkie przedmioty związane z jej młodością. Chciała zapomnieć o liceum, podstawówce, zdradach i bólu. Jej życie dopiero teraz miało się rozpocząć. Jej drugie życie.

Zaczynamy drugie życie, dopiero wtedy, gdy zdajemy sobie sprawę, że żyje się raz.

Jedyną osobą, która przypominała jej o przeszłości była ona sama, ale nie mogłaby się zabić, bo kto za nią napisze książkę? Kto zabłyśnie? Kto odniesie sukces? Ona chciała to zrobić. Chciała dopiąć swego, jak zawsze. Tylko potrzebowała idealnego motywu do książki. A raczej punktu kulminacyjnego, który zmieni całe postrzeganie historii. 

Mrok w jej oczach, zawładnął już sercem. Po tylu porażkach zrozumiała, że aby osiągnąć sukces trzeba niszczyć przeciwników i nie skupiać się na emocjach, bo one mogą stać się kula u nogi. Łzy stały się oznaką słabości, uśmiech, kłamstwem, a kłamstwo – prawdą. 

Wsiadła do samochodu zabierając ze sobą rękawiczki, nóż, notatnik i aparat. Wszystko było potrzebne do realizacji jej planu. Przecież, aby napisać książkę realistyczna, tak, aby czytelnik w nią uwierzył, trzeba opisać to, co się zna ze szczegółami. Notatnik był prezentem od jej byłego już chłopaka, który wydawał się jej naprawdę tym jedynym. Jednak w rzeczywistości, zakładał maskę, gdy nie było jej obok, pił, palił trawkę i puszczał się na lewo i prawo. Mimo dość ostrego rozstania, zachowała prezent. Zapisywała w nim pomysły na opowiadania i książki, rozpisywała plany wydarzeń i charakterystykę bohaterów. Zestaw do notatek zawsze był w podręcznym schowku jej samochodu. 

Jechała dość długo, po prostu przed siebie. W ten sposób trafiła do Niemiec. Zjechała z autostrady i krążyła po miastach, wsiach i lasach, szukając natchnienia. 

Iskra pojawiła się w lesie przylegającym do stacji benzynowej. Mogła to być niesamowita historia. Dziewczyna miała już plan.

Na stacji paliw stał autobus, przednie drzwi były otwarte, kierowcy pili kawę opierając się o maskę, a pasażerowie siedzieli przy drzewach, na ławkach przegryzając swoje kanapki i popijając kawę kupiona w sklepie. Wyłoniła się z lasu niepostrzeżenie i wtopiła się w tłum ludzi. 

– Guten tag, Wen toaleta?- zapytała dukając, specjalnie wybraną kobietę, która była do niej podobna. 

– Tak, tam na prawo. – odparła.

– Dzięki Bogu, Polka. Droga była okropnie długa. Mój chłopak nie chciał się wcześniej zatrzymać. Woli jak najszybciej dojechać na miejsce. – ciągnęła rozmowę dziewczyna.

– Ah, rozumiem. My jedziemy autobusem, więc mamy postoje, co 4 godziny.

-Próbowałam mu przetłumaczyć, że postoje są potrzebne, nawet nie ze względu na mnie, ale na naszego psa- Tofika. – skłamała dziewczyna.

– Oo cudowne imię. Rozumiem, że jest to labrador? Hm?- śmiała się kobieta.

– Przejdźmy się, Tofik, pobiegł do lasu, mój chłopak ma na niego oko. Pokaże Pani. 

– Kocham psy, a spacer dobrze mi zrobi. Nasiedziałam się w autobusie.

Obie kobiety ruszyły w stronę lasu. Coraz bardziej oddalały się od stacji. Jednak kobieta nie zauważała tego, bo wciąż rozmawiała z młodszą o rok nieznajomą. Mimo różnicy wieku, wyglądały wręcz identycznie. Tyle, że dziewczyna nie nosiła okularów. Ale to drobiazg.

Po kilku krotnym wołaniu nieistniejącego psa, przystanęły. Dziewczyna popchnęła kobietę na ziemię. Założyła rękawiczki i uśmiechnęła się niczym jakiś nienormalny klaun. Kobieta zastygła z przerażenia, gdy dziewczyna wyciągnęła nóż spod bluzy. Życie przeleciało jej przed oczami. 

To było tak szybkie i niespodziewane, że kobieta, nawet nie zdarzyła krzyknąć. Dziewczyna zaczęła dźgać nieznajomą do momentu, aż stoper ustawiony wcześniej na telefonie, się nie odezwał. Wszystko było we krwi. Dziewczyna zabrała okulary, należące do ofiary i zaczęła pozbywać się narzędzia i rękawiczek. 

Po czym szybko ruszyła w stronę stacji z dokumentami swojej ofiary. Zostało jej jeszcze kilka minut do zbiórki. Dowiedziała się od kobiety, podczas spaceru po lesie, że postój miał trwać pół godziny. Plus tak jak myślała wcześniej dziewczyna, jej ofiarą nikogo nie znała na tej wycieczce. Pojechała sam w niesamowita przygodę do Paryża, aby zapomnieć o swojej byłej dziewczynie, która brutalnie ją rzuciła, w dodatku dla jej brata.

Ruszyła w kierunku zbiórki  i usiadła na miejscu, o którym opowiadała jej w lesie kobieta.

Autobus ruszył w dalszą trasę.

*** 

Uśmiechnęłam się mijając miejsce, w którym ostatni raz byłam sobą i w którym leżały ostatnie wspomnienia mojego dawnego już życia.

Dodaj komentarz