„Niespokojni ludzie” Fredrik Backman

Chciałam zacząć od jakiegoś mądrego cytatu z tej książki, ale ona cała jest jedną wielką mądrością. Nie byłam w stanie wybrać najlepszego. Jakbym miała zaznaczać znacznikami, to chyba nie wystarczyłoby jedno opakowanie.

Zaczęłam czytać tą książkę ze względu na jej autora, Fredrik, Backman, który już wcześniej zachwycił mnie jednym ze swoich dzieł pt. „Mężczyzna imieniem Ove”. (Recenzja na blogu)

Teraz trzeba przejść do kluczowego tematu, jakim są „Niespokojni Ludzi”. Komedia i jednocześnie dramat, przedstawiony na kartkach tej książki, zachwyca swoim realizmem. Wszystkie ludzkie problemy zawarte w 375 stronach, opisane w sposób groteskowy, tak, aby każdy czytelnik odnalazł coś dla siebie. Można jednocześnie się śmiać z głupoty i roztargnienia agentki z Agencji Nieruchomości SŁUŻĘ MIESZKANIEM, i płakać nad samotnością Zary czy mężczyzną na moście, którego próbuje uratować chłopiec. Tak czy siak, po nieudanym napadzie na bank, do mieszkania wpadł rabuś, przez przypadek wziął zakładników i zniknął. Czytając snułam wiele domysłów, może to, może tamto. Niewiedza napędzała mnie do dalszego czytania i poznawania kawałek po kawałku całej historii, aby na samym końcu poznać jej zakończenie i dostać olśnienia. Nie wpadłabym na to. Może, więc, nie będę planować swojej przyszłości, jako detektyw.

A odbiegając od recenzji, bo uważam, że wystarczająco napisałam. Bałabym się, że jeśli napisze więcej to zdradzę jakiś ważny element i odechce się wam czytać. Dodam jeszcze, że na Netfixie jest serial na podstawie tej powieści. Jak go obejrzę, to podzielę się opinią, chociaż osobiście zdecydowanie wolę książki niż filmy.

Ten post ma jeden komentarz

  1. Magda

    Absolutnie najlepsza i najbardziej wartościowa z ostatnich przeczytanych przeze mnie pozycji. Bardzo, ale to bardzo polecam:)

Skomentuj Magda Anuluj pisanie odpowiedzi