„Nocna droga” Kristin Hannah

„Skupianie się na niepowodzeniach nie prowadzi do niczego dobrego.”

Jak zawsze Kristin Hannah zachwyca mnie kolejną historią.  Tym razem z perspektywy bardzo opiekuńczej matki Jude Farraday i Lexi Baill, dziewczyny, która wkracza życie ułożonej idealnej rodziny i całkowicie zmienia bieg wydarzeń.

Jude, matka bliźniaków, która zawsze dbała o ich bezpieczeństwo, zawsze stawiała potrzeby dzieci ponad swoje. Miała problemy ze swoją matką, z którą nie potrafiła się dogadać. Wprowadzała zakazy, nakazy, aby tylko jej dzieci były bezpieczne. To jednak ich nie uchroniło przed katastrofą. Obraz matki wykreowany przez Kristin Hannah, jest dość skomplikowany. Czytając pierwszą połowę bardzo polubiłam Jude, jednak w momencie, gdy akcja nabrała tępa, wręcz ją znienawidziłam. Byłam po stronie Lexi.

Lexi, moja ukochana bohaterka, z którą płakałam, z którą się śmiałam i jednocześnie denerwowałam się na podejmowane przez nią decyzje. Dziewczyna nie miała łatwego życia. Dysfunkcyjna rodzina, matka w więzieniu za narkotyki, ojciec nieznany. Po przeskakiwaniu z rodzin zastępczych dociera w końcu do swojej krewnej, gdzie zaprzyjaźnia się z Mią i Zachem.

Wystarczy jedna zła decyzja, która wydawała się najlepszym wyjściem z sytuacji, aby śmierć przyszła po jedną osobę z nierozłącznej trójki.

Walka o przeżycie w więzieniu, bitwa z emocjami przy oddawaniu córki… łzy same napływają do oczu. Lexi się nie poddaje, mimo poczucia winy i wyrzutów sumienia, próbuje żyć dalej.

Nie napiszę, jak skończyła się książka, o NIE! Nie lubimy spojlerów. Powiem tyle. Na ostatnich 100 stronach płakałam i nie mogłam się opanować. To było bardzo wzruszające. A najgorsze jest to, że taka sytuacja może przydarzyć się każdemu.

Jeden błąd może zmienić całe nasze życie…

Zapomnieć? Wybaczyć? Znienawidzić? Czy na nowo pokochać?

Czy miłość wygra z nienawiścią?

Dodaj komentarz