Dzień 4
Mimo zmęczenia ponownie wyznaczyliśmy sobie ambitna trasę. Metrem podjechaliśmy pod sam Luwr i przeszliśmy na druga stronę ulicy, pod arkadami do Royal Palais. Budynku urzędowego w którym kiedyś znajdowały się burdele i inne ciekawe, i półlegalne przybytki. Na placu przy wejściu, pomiędzy arkadami znajdują się czarno białe pale, które świecą w nocy od fluorescencyjnej zielonej farby. Dalej rozciągały się ogrody, w których chyba kręcono jakiś film, bo rozstawiono kamery. Kolejnym punktem był Hotel Ritz, miejsce gdzie swoja ostatnia noc spędziła Księżna Diana. Jak również widzieliśmy jej pomnik Księżnej Diany tuż nad tunelem, w którym zginęła. Przy hotelu znajdowały się same najdroższe i najpiękniejsze sklepy, a przy ich wejściu stali ochroniarze. Potem wsiedliśmy do metra i pojechaliśmy na stację Pigalle. Malutkie rondo, gdzie można zjeść najlepsze kasztany. No chyba, że kupi się kasztany od pół legalnych sprzedawców pod wieżą, skarżących je na wózkach z biedronki. Z placu Pigalle wspinaliśmy się na Montmartre. Cykaliśmy fotki na Molin Rouge, niczym Merlin Monroe na kratach metra z powiewami powietrza. Słynna ulica burdeli, sex shopów czy innych podobnych ciągnęła się aż pod sama bazylike. Jednak my skręciliśmy tu i tam i dotarliśmy do popularnej bagieterii z bajki animowanej “Biedronka i Czarny kot”, niestety była zamknięta. Schodami, bo niby czym innym, doszliśmy na Plac Artystów. Pełno ludzi i malarzy, którzy rysowali portrety turystów. Młody i Ja również mamy takie portrety, modernistyczno- kubistyczne. Naprawdę ciekawe i piękne. Kilka minut wystarczyło aby dotrzeć do Bazyliki Sacre Creme. Wysoko położony obiekt, pozwala spojrzeć na piękną panoramę Paryża i zarazem dostępna bez biletów. Tylko nie chcieliśmy stać w drugiej kolejce. Zeszliśmy schodami, zamiast zjechać kolejka, trzeba spalać kalorie. Minęliśmy grupkę ludzi, którzy próbowali innym turystom wcisnąć bransoletki. Uważajcie na nich. Będą łapać was za ręce i zawiązywać bransoletki, aby je zdjąć trzeba je rozerwać, przez co chcąc je ściągnąć musicie zapłacić. Nie jest to wielki problem i nie mieliśmy takiej przygody, ale widziałam jak łapali innych turystów.