Dzień pierwszy.
Lot trwał niecałe 2h, z czego większość z tego przespaliśmy. Wylądowaliśmy na lotnisku Charlesa de Gaulle’a, jednym z największych lotnisk na świecie i największym w Europie. Po krótkim rozeznaniu, 30 minutowej podróży do mieszkania, odłożyliśmy swoje rzeczy i ruszyliśmy w miasto. Wraz z naszą Panią Przewodnik, od której mamy mieszkanie (Pani Tereska), pojechaliśmy metrem nr. 7 i wysiedliśmy niedaleko katedry Notre-Dame. Ta ikoniczny świątynia jest poddana rekonstrukcji po ostatnim pożarze w 2019 r.Planowo w grudniu tego roku będzie można już wejść i zwiedzić, bo mają się zakończyć prace remontowe. Następnie trzeba było zrobić sobie zdjęcie przy Shakespeare and Company, przy najpopularniejszej księgarni w Paryżu, gdzie kolejka nie miała końca. Potem spacer po Dzielnicy Łacińskiej, czyli dzielnicy, która skupia największą liczbę uczelni i księgarni w Paryżu. Wąskie uliczki i brukowane zaułki pamiętają zarówno czasy średniowiecza, jak i rewolucje studencka z 1968 r. Jest to również miejsce, w którym są najtańsze i dobre restauracje, bo ludzie stawiają tam, przede wszystkim na dobre jedzenie i gościnność. Francuzi jedzą śniadania ok godziny 10/11 potem idą na drugie trochę większe śniadanie ok godziny 12/14 ,potem jest przerwa do godziny 17/18 i dopiero wtedy zaczyna się życie i ciężko znaleźć jakiekolwiek miejsce. Następnie metrem pojechaliśmy na Plac Concorde. Kiedyś na tym placu ścięto m.in. Ludwika XVI i Marię Antoninę. Obecnie stoi tam obelisk faraona Ramzesa ze świątyni w Tebach i wielka kamienna fontanna. A dookoła dwa budynki z XIXw inspirowane architekturą Luwru i lampy z XIX wiecznymi dziobami statków. Okrążając w zasadzie cały plac de La Concorde, który jest przygotowywany do Igrzysk Olimpijskich 2024, które odbędą się w Paryżu, weszliśmy do 23 hektarowych Ogrodów Luwru, a dokładniej do Jardin des Tuileries. Te ogrody są zarówno najstarszym i największym paryskim założeniem ogrodowym. Środkowa aleja stała się zalążkiem Pól Elizejskich, dając początek Wielkiej Osi. Jednocześnie te piękne, dopiero co budzące się do życia miejsce jest muzeum rzeźb na świeżym powietrzu. Ogrody prowadzą Nas bezpośrednio do Luwru. Ogrom tej dawnej rezydencji królewskiej może przyprawić o zawrót głowy. Tym razem nie zwiedzaliśmy muzeum od środka. Uznaliśmy, że lepiej wygląda ono na zewnątrz, gdyż przytłacza i imponuje swoja wielkością i niesamowitą architekturą. Słynną piramidę można kojarzyć z filmów czy seriali m.in. “Lupin” czy “Kod da Vinci”. Następnie skierowaliśmy się na Pola Elizejskie, Champs-Elysees, gdzie można zrobić zakupy w najdroższych sklepach i obkupić się w Dior czy w Louis Vuitton. Prosta 2 kilometrowa ulica, zazwyczaj zapełniona samochodami i ludźmi, zachwyca swoja długością i monumentalnym Łukiem Triumfalnym na końcu alei drzew. Następnie tyłami, bocznymi uliczkami ruszyliśmy w stronę Wieży Eiffla. Nie można pominąć kolacji, a raczej późnego obiady w pięknych zakamarkach przy wieży. Klimatyczne knajpki, oświetlone i zapraszające klientów na drinka czy jedzenie. Po pysznym burgerze i winie, ruszyliśmy w stronę Trocadero. Bokami przy wieży, potem mostem, kupując przy okazji dwie butelki różowego wina. Po czym już wieczorem ,gdy było ciemno, na Trocadero na ławeczce wznieśliśmy toast za Nas, za Paryż i moją osiemnastkę.