Pielgrzymka kłamstw cz.2

Kolejna część opowiadania z konkursu. Miłego czytania!

Zapakowałem walizki do autobusu, nim się spostrzegłem mama rozmawiała już ze swoim wrogiem- moją byłą teściową Haliną Król. Podszedłem, jednak, gdy mnie zobaczyły obie zamilkły, urywając swoją rozmowę.

-Witam drogie Panie, zapowiada się wspaniała podróż, w takim towarzystwie, to prawie jak sen.

-Jak zwykle, żartowniś. – poklepała mnie po ramieniu Halina.

– Za chwilę ruszamy, Panie przodem.

Pokonaliśmy schody na piętro autobusu i szukaliśmy karteczek z nazwiskami. Moja matka i Pani Halina miały siedzieć obok siebie. Teraz zostałem tylko ja. Moje nazwisko znajdowało się na tyłach, obok nazwiska mojego.

Chwila. O boże, no tak Gośka.

Wyjąłem książkę i czekałem na konfrontację z przeszłością.

***

Przez całą drogę milczałam. Jak na niego spoglądałam to przypominały mi się kłótnie, jego wyjazdy, samotność. W głowie miałam obraz, gdy moja matka nakłaniała mnie do rozwodu, wypominała chwile, w których mnie zawiódł, zostawił i zranił. Jak zostawił mnie po tym, gdy poroniłam, całymi nocami płakałam, a gdy dzwonił mówiłam, że jest dobrze. A najgorsze było to, że oskarżył mnie o zdradę, MNIE, jego żonę wiernie czekającą na powrót ukochanego. Szczerze, to myślałam, że on ma tam kochankę w pracy, te domysły podawała mi matka, bo nasz ojciec też pracował w wojsku i z tego, co jej wiadomo to miał sporo kochanek. Pewnie, dlatego zmarł na serce.

***

Widziałem, że mój widok sprawia jej ból i wracają wspomnienia. Jej oczy, piękne, niebieskie i takie smutne. Przez wiele lat ukrywała te uczucie samotności, gdy mnie nie było. Podejrzewałem, że uzupełnia sobie te luki, gdy mnie nie ma, kochankiem. Nie chciałem poruszać tego tematu, tym bardziej, że zostawiłem ją, po tym jak poroniła, gdy potrzebowała wsparcia. Ja wyjechałem. Tylko sprawa była dość niejasna, bo podobno ktoś zadzwonił do dowództwa i dopisał mnie do listy. Matka, tego by nie zrobiła, bo ledwo, co wysyła SMS z smartphona, a jej partner, jest bardziej sprawny, ale nie mógł mieć ich numeru. Zostałem przekonany, aby zapytać się jej wprost, czy mnie zdradziła i to zapoczątkowało wszystko.

***

Częstochowa była cudowna. Nawet sobie nie wyobrażałam, że mogę się tak zachwycać zabytkami. Zazwyczaj byłam sceptyczna do zwiedzania starych miejsc, w odróżnieniu od Artura, on mnie namawiał do podróży. Teraz, gdy spacerowaliśmy uliczkami miasta, dzięki naszym matkom, udało się nam porozmawiać.

-Ustaw się do zdjęcia księżniczko- mówił Artur.

-Mam już za dużo zdjęć. Wiesz, że jestem nie fotogeniczna.

-Ciekawe gdzie? Wychodzisz jak zwykle pięknie. A zdjęć nie masz za dużo, bo pięknem przyćmiewasz uroki miasta.

-Chyba musisz odświeżyć sobie teksty na podryw i flirt, bo robią się coraz słabsze. – powiedziałam powstrzymując śmiech.

-Uuu, księżniczka zrobiła się pyskata. Chyba nasze rozstanie ci służy.

Zamilkliśmy. Dołączyliśmy do grupy,

Po spacerze pojechaliśmy do hotelu „Dom Pielgrzyma im. Św. Jana Pawła II” był tuż przy Jasnej Górze. Starsi ludzie musieli znajdować się dość blisko celu naszej podróży, gdyż mogliby nie mieć wystarczająco dużo sił, aby dostać się na szczyt. Pokoje niczym z PRL-u, w których nasi towarzysze idealnie się odnaleźli. W jednej z szuflad znalazłam starą gazetę, sprzed kilku tygodni. Nagłówek jednego z artykułów brzmiał: „Pielgrzym wrócił”. Zaczęłam go czytać. Okazało się, że Pielgrzym to był seryjny morderca, który zabijał staruszków przyjeżdżających na pielgrzymkę do Częstochowy. Kilka lat temu zniknął, jednak ostatnio znowu zgłaszano zniknięcia turystów i potem odnajdowano ich ciała w świętych miejscach. Aż dreszcz mnie przeszedł. Mojej mamy dalej nie było, miała iść porozmawiać ze znajomymi i sprawdzić, gdzie mają pokoje. Jednak to było dobre 30 minut temu. Zaczęłam się niepokoić. Wyszłam z pokoju, zamknęłam drzwi i pukałam do sąsiadów z pytaniem, czy ktoś jej nie widział. Nikt nic mi nie powiedział. Zaszłam w końcu do pokoju Artura i jego matki, ona siedziała na kanapie cała zapłakana.

Dodaj komentarz