„Jakbym zjadł mentosy, później popił je colą”
Co kojarzy się z tym tytułem? Dla mnie ewidentnie to mieszanka wybuchowa.
Piosenka o tym tytule w krótkim czasie stała się hitem, nawet była na 3 miejscu najbardziej popularnych piosenek w Polsce. Może to dzięki wpadającej w ucho melodii lub dzięki radiowemu bitowi, który nie może wyjść z głowy. Tak mogłoby się wydawać po pierwszych kilku sekundach utworu, zanim pojawi się tekst. Potem mina wam zrzednie, chyba, że wśród czytelników pojawi się osoba z rocznika 2007 i wzwyż, a to jest równie prawdopodobne jak istnienie świętego mikołaja czy zajączka wielkanocnego. Tak, więc, po wysłuchaniu piosenki, utkwi wam ona w głowie, ale będziecie tego bardzo żałować, gdyż tekst jest jednoznaczny i bezwartościowy. „Nie chcę Cię tylko uhm, uhm./ Tylko chcę cię słuchać./ Kręci mnie twoja uhm, uhm. /Kręci mnie twoja dusza.”
Nic dodać nic ująć, wszystko jest jasne. Nawet dla takich powiedzmy dzieci, które mają po 11 bądź 12 lat. Statystycznie dziewczyny dojrzewają szybciej niż chłopcy, ale obecnie w XXI wieku, nastolatki i dzieci, pragną dojrzewać jeszcze szybciej. Wystarczy wyjrzeć przez okno, a zobaczy się mnóstwo młodych dziewczyn ubranych dość wyzywająco z grubą warstwą makijażu na twarzy, przez co ciężko odkryć, w jakim są wieku. Ma na to dość duży wpływ Internet i Social Media. Młodzież i dzieci pragną upodabniać się do wykreowanych postaci z Instagrama, niszcząc w sobie swoją indywidualność. Proszę sobie przypomnieć, co robiło się w wieku 11 lat/ 12 lat, jak się ubierało i czego słuchało. Ja pamiętam, że nosiłam kolorowe sukienki lub tuniki i do tego równie kolorowe getry. Bawiłam się w chowanego, grałam w piłkę i w Scrable, państwa-miasta czy statki, w dodatku słuchałam One Direction i Hanny Montany.
Coraz mniej ludzi chodzi do teatru, a żeby zobaczyć młodzież w tym pięknym miejscu to istny cud. Gdy ja pojawiłam się na jednej ze sztuk Krystyny Jandy, wszyscy mnie obserwowali, byłam jedyną osobą poniżej 18 roku życia. Pytanie brzmi, dlaczego? Nie ma ciekawych sztuk? Nie wydaje mi się. Widocznie młodzież preferuje marnować czas na Social Mediach, wstawiając swoje zdjęcia lub oglądając nic niewnoszące do ich życia filmiki. Największą frekwencją cieszą się kina, do których przybywa ok. 28% Polaków. To i tak wciąż mało, ale jest to spowodowane Internetem, na którym można znaleźć wybrane filmy i niekiedy obejrzeć je taniej i przedpremierowo. Najmniejszą frekwencją cieszą się filharmonie i opery. Obie te instytucje, jeśli są odwiedzane przez młodzież, to najczęściej ze szkół muzycznych. Jest to okropne, gdyż obie mają wiele do zaoferowania słuchaczowi, muzyka ma pozytywny wpływ na człowieka. Jest to dobre dla pracy serca, pomaga łagodzić ból, rozwija pamięć, umiejętności motoryczne, poprawia koncentrację, poprawia nastrój, budzi pozytywne emocje i czyni nas szczęśliwszymi. Z doświadczenia wiem, że również uwrażliwia i uspokaja.
Mogłabym odnieść się do małej popularności książek, ale szczerze nie jest z tym tak źle. Pojawiła się, bowiem moda na bookstagrama, booktoka i wydawanie, kiepskiej, jakości książek z Wattpada. Podobno nie ważne, co się czyta, ważne żeby od czegoś zacząć i czytać. Tylko, no właśnie, wystarczy spojrzeć ile erotyków i romansów zostaje wydanych, potem czytają je 11/12 latki, pomijając kategorie wiekowe. To niezdrowe i dość niepokojące. Na przykład popularna teraz „Rodzina Monet”, która zabłysła właśnie na Wattpadzie, została wydana i sprzedana w milionach egzemplarzy. Są recenzje, że jest dobra, jednak słyszałam więcej negatywnych opinii o tym, że propaguje przemoc. Zdecydowanie za dużo młodszych osób ją czyta. Kolejnym przykładem dość niskiej jakości literatury jest trylogia „Hell” od Pizgacz. Tak, taki jest pseudonim autorki, który również widnieje na okładce książek. Jak we wcześniejszym przykładzie, też propaguje przemoc, toksyczne relacje, nienawiść i używki. Tak więc, zdecydowanie pominę książki, które zostały wydane, dzięki popularności na Wattpadzie, i pozostanę przy Kristin Hannah, Guillaume Musso i Magdzie Knedler.
Nie potrzebne są żadne badania, aby zobaczyć jak każde kolejne pokolenie jest gorsze od poprzedniego. Wiem to nie żadna nowość, tylko trzeba to niektórym uświadomić. Dlaczego nie ma już reklam Danio? Czemu Reksio nie jest już ulubioną bajką przedszkolaków? Gdzie podziało się DVD i płyty z filmami? Gdzie oranżady w proszku lub vibowit? To minęło. Mimo, że pewnie wielu z was pamięta to wszystko, to jednak dzisiejsze dzieci i młodzież, nie wie, kim był Pan Samochodzik, nawet nie wiedzą, że o 18 zawsze były dobranocki, zawsze kochałam tego kotka z nich, który chodził po lesie. To jest naprawdę przykre, że dzisiejsze pokolenie „mentosów”, nie zna tego. Nie posłucha ówczesnych hitów, tylko będą słuchać rapu i piosenek o coli, mentosach i innych przyjemnościach, które często zawierają wulgaryzmy. To ukształtuje ich charaktery, przez co staną się (albo już są) przyczyną upadku społeczeństwa do prymitywnych i uwstecznionych kulturowo jednostek.
Wiecie co jest najgorsze w tym wszystkim? Fakt, że ta piosenka naprawdę wchodzi do głowy, przez co trudno jest o niej zapomnieć.
- Jest to jeden z moich pierwszych felietonów 🙂