Sycylia- HATE or LOVE (3)

Dzień 3 - Etna

Spacer po wulkanie

Z rana wyruszyliśmy z Giardini Naxos ( niezbyt ciekawe miejsce) aż do Katanii, skąd miała nas zgarnąć przewodniczka – Dori. Całą ekipą pojechaliśmy w stronę Etny- aktywnego wulkanu, który górował nad wszystkim dookoła. Przewodniczka opowiadała nam o historii wulkanu, o jego wybuchach i konsekwencjach. Dowiedzieliśmy się między innymi o tym, że większość terenu wokół Etny jest  ze skały wulkanicznej- pozostałości po erupcjach. Droga dość kręta, powoli pięła się w górę, aż do momentu, gdy widać było same skały wulkaniczne, a potem śnieg. 

Śnieg? Na aktywnym wulkanie? Też tak myślałam, ale dowiedziałam się, że z powodu wysokości wulkanu na tych wysokich partiach jest niska temperatura przez co, utrzymuje się tam śnieg. Ubraliśmy się grubo- termiczna, czapki, szaliki i rękawiczki. To było bardzo rozsądne posunięcie. Śniegu było tyle, że w życiu tyle nie widziałam. Z tego, co mówiła przewodniczka ok 2m. 

Weszliśmy najpierw na jeden ze starych kraterów. Myślałam, że mnie zwieje. Tak okropnie wiało. Przespacerowaliśmy się również na inny wygasły krater, który był równie okazały. A widoki? Ah, cudowne. Szczerze, gdyby nie moja astma i zadyszka to miałabym większą frajdę. 

Drobne ciekawostki od Dori: Katania jest zrobiona z bazaltu- kamienia wulkanicznego. Syrakuzy zbudowane są z piaskowca. Taormina – z kamienia wapiennego i cegły. Z tego powodu te miasta tak bardzo się od siebie różnią. Katania jest brudna i śmierdzi rybą. Taormina- delikatna i czysta. Syrakuzy – czyste i urokliwe. 

 

Dodaj komentarz