Wariacki Gdańsk cz.1

To moja pierwsza taka długa podróż pociągiem w kierunku Gdańska, podczas której wraz z Olką miałyśmy książki, i oczywiście prawie je skończyłyśmy. Obok nas siedziały dwie starsze panie, które, gdy wkładaliśmy walizki na półkę u góry i gdy Olki tata nabijał się z nas przez okno, ukrywały śmiech. Niestety my nie jesteśmy w tym takie dobre. Rozmowa jednego pasażera, która nas rozwaliła: 

-Siema Zbychu.
-…
– Jadę na wizytę do Gdyni do Kardiologa. No. Pociągiem, PENDOLINO. – mówił mężczyzna głosem jak z kabaretu. 
Zaczęłyśmy się tak śmiać, że praktycznie się popłakałam, a kobiety obok, które jechały do Sopotu, pięknie ukrywały swoje rozbawienie. 
Wysiedliśmy na Wrzeszczu w Gdańsku. Olka mówiła, że to mały dworzec więc się nie zgubimy. A my co… jakimś cudem minęliśmy się z ciocią Oli, która miała nas odebrać. 
 
We wtorek ruszyłyśmy już pełną parą. Rano tramwajem do Muzeum II Wojny Światowej. Ale już sama podróż była niesamowicie zabawna, bo oczywiście przy hamowaniu ktoś musiał spaść z krzesła, tak dziwnie, że głowa znalazła się tam gdzie nogi, a nogi tam gdzie głowa. ( Ola poleca) 
Muzeum II Wojny Światowej – co tu dużo mówić. Niesamowite. Mimo, że byłam tam drugi raz, to oczywiście w salach dotyczących holokaustu i obozów miałam łzy w oczach. Ola była pierwszy raz i mówiła, że jej się podobało. Jednak żeby coś zapamiętać i coś z tego wynieść potrzebowalibyśmy kilku wizyt. Wiele interesujących eksponatów, ciekawostek, informacji… Każda sala była poświęcona danemu etapowi wojny, od samego początku narastających napięć, aż do oporu, Solidarności i skutków walk. Wydaje mi się, ze każdy powinien odwiedzić to miejsce, aby poznać historię naszego kraju na własną rękę, a nie tylko z zajęć w szkole czy telewizji. 
 
Wieczorem spacerowałyśmy po starym rynku, wchodząc przez Bramę Wyżynną, która wciąż była w remoncie. Fontanna Neptuna, małe uliczki obstawione stoiskami z bursztynami i klimatyczne knajpki w kamienicach. Planowałyśmy iść na seans do Kina Kameralnego Cafe, (ul. Lektykarska 4) ale, gdy wystałyśmy swoje w kolejce, okazało się, że już nie ma biletów. Szukaliśmy więc alternatywy. Spacerując po Gdańsku Głównym– starym mieście, odkryłyśmy księgarnie, w której trwały przygotowania do koncertu na żywo. Tajne Komplety Gdańskie, księgarnia, a nie sklep z książkami. Kiedyś tajne komplety były potajemnym nauczaniem, prowadzonym w formie nielegalnych zajęć i wykładów, organizowanych podczas zaborów lub okupacji. 
Koncert zespołu Chain Smokers, podczas którego Pan Andrzej Sosnowski czytał swoje wiersze. Było to coś innego. Po szkole muzycznej przyzwyczajone jesteśmy do harmonii i zasad, a tutaj muzycy grali nie harmonicznie, jednocześnie tworząc harmonię. Harmonia w dysharmonii. Niby każdy grał swoje, ale tworzyło to hipnotyzującą całość. Do tego stopnie, że nie można się było skupić na czytanych wierszach. 
***
W środę miałyśmy luźny dzień. Rano ruszyłyśmy na wystawę Body Worlds vital. Celebruje to potencjał ludzkiego ciała w ruchu poprzez estetyczną prezentację jego nieskazitelnej formy i złożonych funkcji. Wystawa prezentująca autentyczne ludzkie ciała i fascynujące instalacje multimedialne, prezentuje ludzki organizm w zdrowiu i w chorobie. Porównuje zdrowe ciała z ciałami, które uległy różnorodnym chorobom i schorzeniom. Myślałam, że z racji, że nie przepadam za widokiem wnętrzności, to będzie mi nie dobrze, to jednak okazało się, że bardzo mi się podobało. Najbardziej zainteresowałam się mózgiem. To akurat ciekawe i związane z kierunkiem moich przyszłych studiów. Olka też była bardzo zafascynowana. Doczepiłyśmy się do jakiejś wycieczki z Warszawy i słuchałyśmy jak przewodnik, student medycyny opowiada im/ nam o każdym eksponacie.
ciąg dalszy nastąpi…

Dodaj komentarz