Wenecja krok po kroku

Dzień 1- pierwsze kroki po Wenecji

Zwiedzanie zaczęliśmy od głównego wejścia do miasta, czyli dwóch Kolumn ( Colonna di San Todaro i kolumny z pseudo smoczym lwem- chimerą), oba te monumenty zostały zrabowane i posklejane z zagrabionych rzeźb. (Kolumna św. Teodora: głowa pochodzi ze starożytnej Grecji, tułów ze starożytnej rzymskiej rzeźby- co oczywiście jest dość zabawne). Planowo Wenecjanie przepłynęli z trzema kolumnami, ale ta ostatnia była za ciężka, liny pękły i spoczywa teraz ona na dnie kanału.

Nie przechodźcie między nimi, bo to przynosi pecha. (Między nimi skazywano na śmierć)

Na prawo stoi średniowieczny budynek na opak- Pałac Dożów (Palazzo Ducale). Ma on arkady na dole, a masywne, praktycznie bezokienne ściany znajdują się na wyższych piętrach. Obecnie jest to siedziba wielkiej rady i miejsce urzędowe.

Na lewo pod arkadami renesansowej biblioteki, znajdziecie kawiarnie i restauracje, w których skasują was ( dość drogo za obsługę i muzykę na żywo).

Główny Plac Świętego Marka (Piazza San Marco) jest tłumnie oblegany przez turystów. To przy nim stoi jedyna prosta wieża w Wenecji z tarasem widokowym na szczycie (Camanile di San Marco), a tuż obok Bazylika z niesamowitą mozaiką i rygorystycznymi zasadami, co do ubioru (Basilica di San Marco). Kościół ten jest zbudowany na wzór kościoła z Konstantynopola.

Nasze kolejne kroki, poszły w stronę Mostu Westchnień, na którym skazańcy wzdychali po raz ostatni do swoich dam i poprzednich żyć.

Zagłębiając się w wąskie uliczki i spacerując wzdłuż kanałów, można rozkoszować się chłodem i widokami. Znajdowaliśmy coraz to ładniejsze placyki, które różniły się od siebie jedynie knajpami i sklepami. Na każdym z nich musiała być studnia do wody pitnej, pałac, (czyli dom z połączonymi trzema oknami) i kościółek.

Zaszliśmy oczywiście na jeden z najsłynniejszych mostów, czyli na Ponte di Rialto, który możecie kojarzyć z filmu „Turysta” lub „Spider-man. Daleko od domu.”.

Dzień 2 – wyspy Murano i Burano

Punktem 1 dzisiejszego dnia była wyspa Murano (1,5 km od Wenecji). Słynie ona ze szkła. Historia tego miejsca jest dość ciekawa. Kiedyś ta wyspa, aż do 1920 roku była bezludna. Później postanowiono wyrzucić na nią hutników, których praca zagrażała drewnianym zabudowaniom Wenecji. Ci ludzie, zaczęli produkować na wyspie, szkło jeszcze lepszej jakości niż wcześniej. Robili na złość, tym, którzy ich wygnali. Z tego powodu dostali zakaz wyjazdu z wyspy, aby produkowane szkło nie było sprzedawane innym narodowościom. Przez to ci hutnicy, tak się zbuntowali, żeby polepszyć swój komfort życia, że obecnie, szkło z wyspy Murano jest cenowo podobne do drogich samochodów. Dodatkowo jest produktem pożądanym przez władców z całego świata. Placyki, kościały ze szklanymi dodatkami czy certyfikowane sklepiki z biżuterią- CUDO.

Natomiast wyspa Burano, to inny świat. Kolorowe domki niczym z bajki dla dzieci. To też podobno jest ciekawa historia. Czemu kolorowe? Mężczyźni wracający z połowów, nie zawsze wracali do swoich domów, łóżek i… żon. Dlatego, pomalowano domki na różne kolory, aby (niekoniecznie trzeźwi) partnerzy odróżniali swoje domy od innych. Ponadto, gdy oni wypływali, to kobiety musiały się czymś zająć. Zajęły się koronkami, z których obecnie słynie ta wyspa. Piękne kamieniczki, kanały i spokój.

Dzień 3- zakamarki

Tego dnia postanowiliśmy odkryć mniej turystyczne zakamarki Wenecji. Znaleźliśmy Najpiękniejszą Księgarnie na świecie ( Libreria Acqua Alta). Książki były wszędzie: w łódkach, wannach, kajakach i gondolach. Weszłam na schody z książek i widziałam jedynego kota. Zapach starych książek był cudowny, mogłam się nim rozkoszować. Zaplanowaliśmy też taras widokowy w galerii handlowej (Fondaco dei Tedeschi), ale okazała się zamknięta. Ostatnim planowanym punktem była ukryta wśród kamienic spiralna wieża (Scala Cantarini del Bovolo)– wstęp 9 euro dla dorosłych, 6 euro dla studentów. Cudowny widok na dachy Wenecji.

 

Na koniec krótkie podsumowanie. Szczerze zakochałam się w Wenecji, ale po pierwszych ochach i achach, zauważyć można parę niedociągnięć.

  1. Mało zieleni. Nie uświadczycie tam trawy czy jakiś parków. No chyba, że na stałym lądzie.
  2. Brak ławek. Nie można siadać na schodach, a na placach nie ma miejsc siedzących, oczywiście po za restauracjami, w których trzeba za to płacić.
  3. Wodne tramwaje nie kursują zgodnie z rozkładem.
  4. BRAK KOTÓW! To najważniejszy minus

Dodaj komentarz