Długo zwlekałam z tą recenzją, gdyż po pierwsze nie miałam za dużo czasu, a po drugie, czekałam aż przeczytam drugą część „Zanim wystygnie kawa. Opowieści z kawiarni”.
Każda z nich zaczyna się cytatem „ Gdybyś mógł cofnąć się w czasie, z kim chciałbyś się spotkać?” Te słowa idealnie wprowadzają czytelnika w klimat historii. Malutka i tajemnicza kawiarnia w Tokio pozwala swoim gościom na podróż w czasie. Jednak jest kilka zasad, których muszą przestrzegać, najważniejszą z nich jest powrót do teraźniejszości, zanim wystygnie kawa.
W pierwszej części spotykamy cztery osoby, z których każda z nich ma nadzieje, na zmianę przyszłości. Tylko, że powrót do przeszłości, nie może zmienić ani przeszłości ani teraźniejszości. To jedno wielkie błędne koło, w którym człowiek poznaje wyjście z dławiącej go opresji.
Z pozoru proste opowieści i wydarzenia, w tej książce nabierają głębi. Wzruszaj czytelnika swoim realizmem i zarazem obrazem normalności. A co jeśli wyprawa w przeszłość przy kawie była metaforą?
Pierwsza część książki bardzo mnie poruszyła, wzruszyłam się czytając rozdział „Siostry” i „Matka i dziecko”.
„Życia nie dostaje się na tacy”
Po przeczytaniu drugiej części „Zanim wystygnie kawa. Opowieści z kawiarni” nie miałam tak głębokich refleksji, jak po przeczytaniu pierwszej. Plus miałam wrażenie, że to było o tym samym. Chyba nie jestem fanką trylogii, dylogii itp. Jednak wole jednotomówki, z otwartym bądź zamkniętym zakończeniem.