Zielona granica

Tym razem powiem, co nieco o filmie, który w najbliższym czasie zyskał ogromny rozgłos. „Zielona Granica” reżyserii Agnieszki Holland, Polki, która nie bała się prawdy.

Film miał premierę na festiwalu w Wenecji 20 września 2023r, a do kin trafił dwa dni później
w piątek 22 września. W ciągu weekendu obejrzało go aż 137 435 widzów, a to oznacza, że jest
to najlepsze otwarcie polskiego filmu w kinach w 2023r.

Nie mam zamiaru bawić się z polityką i wkręcać się w tą wielką aferę, związaną z tym filmem. Uważam, że jest ona zbyteczna, gdyż nie da się ocenić filmu, bez obejrzenia go w całości.  Nawiasem mówiąc, jest to jeden z lepszych filmów, które obejrzałam, a mam ich sporo na swoim koncie. Chcę przedstawić moją wizję,  moje emocje i moje zdanie na temat tego dzieła.

Zaczynamy od zbliżenia na zielony las, potem pojawia się tytuł i cały obraz traci kolor. Ostatecznie produkcja jest czarno biała, ale to nie ma znaczenia, oglądając, zapomina się o tym, że nie ma barw, bo emocje, jakie wywołuje są intensywniejsze niż jakikolwiek odcień czerwieni. Dalej pokazana jest rodzina, która przylatuje na Białoruś, aby tam przedostać się przez granicę do Polski, a następnie
do Szwecji. Ich losy i poznanej w samolocie samotnej kobiety, przeplatają się, z działaniami aktywistów i straży granicznej. Według, niektórych wojsko na granicy zostało pokazane niczym czarny charakter, jednak, mimo, że film jest czarno biały, to ludzie ani sytuacje takie nie są. Nie ma tylko dobra i zła. Nie można patrzeć na ludzi z perspektywy trudnej sytuacji. Uważam, że straż graniczna stanęła na rozdrożu, wpakowała się w konflikt tragiczny, który nie miał szczęśliwego zakończenia. Mogli oczywiście pomagać tamtym ludziom przechodzić przez granicę do Polski,
ale mieli by wtedy poważne problemy prawne, a ich rodziny byłyby zagrożone. Z drugiej strony, robiąc to, co w filmie przedstawiono, nie mogli spojrzeć sobie w twarz, czuli się jakby człowieczeństwo znikało za każdym razem, gdy musieli na to wszystko patrzeć, niszczyło ich
to psychicznie.

Po za świetną obsadą, w której skład wchodzi m.in.: Maja Ostaszewska, Maciej Stuhr czy Tomasz Włosok, film zawierał niezliczoną liczbę symboli. Aby je wszystkie wyłapać, trzeba by było obejrzeć go minimum dwa razy. Pokazanie tej rodziny uchodźców już w Polsce, siedzących na ulicy pod sklepem, na tle muralu z flagą Unii Europejskiej, może oznaczać, że ten problem dotyczy nie tylko Polski, ale też całego świata. A może scena, gdy trójka czarnoskórych francuskich nastolatków, rapuje sobie z polskimi nastolatkami, jedząc chipsy. To nic nie znaczy? A może pokazuje równość? Fakt,
że wszyscy są równi, ludzie to ludzie, bez względu na kolor skóry. Ostatnie zestawienie, już
w Epilogu, zostawiam do waszej interpretacji. Czym różnią się uchodźcy a uchodźcy?

Agnieszka Holland, nie pokazuje tylko czarnych charakterów, zła, bólu i strachu. Idealnie to wszystko wymierzyła. Przecież przedstawia ona aktywistów, którzy są skłonni poświęcić własne bezpieczeństwo, aby choć trochę pomóc uchodźcom. Albo nawet straż graniczna, aby spojrzeć sobie w twarz, jest w stanie przepuścić ich schowanych za kartonami w busie. Równowaga dobra ze złem.

To moje zdanie i moje odczucia. Ludzie z kina wyszli w ciszy, nikt nawet nie skomentował,
bo komentować nie trzeba było. Płakałam przez większość filmu, nawet czasem odwracałam głowę, bo nie mogłam na to patrzeć, nie mogłam oglądać takiej krzywdy i bólu. Śmierci i strachu w oczach ludzi, próbujących zawalczyć o lepsze życie. Nie odezwałam się przez całą drogę do domu, miałam też problem z zaśnięciem, bo to, co widziałam już nie odzobaczę. Ale cieszę się, że obejrzałam ten film. Ujrzałam prawdę, brutalną i bolesną, ale prawdę.

Dodaj komentarz